w głowie mam natłok myśli, których nie potrafię przelać na papier. gdyby tak one same się zapisywały w odpowiedniej formie...
jem czekolade, brudzę sobie laptopa przy tym, ale i tak jest fajnie.
ps. dzisiejszy dzień spędzę chyba z dziadami, weselem i makbetem.
niedziela, 29 grudnia 2013
sobota, 28 grudnia 2013
a
dziwnie się czuję nie mogąc wykrzesać z siebie chodź odrobiny słów do wypracowania.
czarno widzę swoją maturę.
od zawsze miałam dla nich więcej współczucia
No właśnie, do kogo?
Do zwierząt. Zawsze to im bardziej współczułam w ich biedocie, braku domu, jedzenia, tułania się po okolicy, zdechnięcia z głosu, kiedy były bite, rozrywane na strzępy. Ludzie przynajmniej mogą ubiegać się o sprawiedliwość albo samemu zająć się sprawą, na przykład kiedy ktoś kogoś pobije czy okradnie. A one? Nie potrafią mówić, nikt nie zwraca uwagi na krzywdę, jaka się im dzieje.
Skąd ten pomysł na post?
Pisząc, a tak na prawdę próbując, siląc się napisać chodź trochę prezentacji na ustną maturę i nie mogąc znieść hałasu jaki panuje aż do tego czasu w moim domu, wsadziła w uszy słuchawki i zdecydowałam się puścić jakąś melodię, dzięki której może myśli napłynęły by mi do głowy i po prostu wylały by się do worda tak samo jak teraz tutaj. I mój wybór padł na zespół God Is An Astronaut. Kiedyś słuchając go zapamiętałam tytuł jednej piosenki, która najbardziej mi się spodobała i trafiła do mnie - Frozen Twilight. To sama melodia, która uspokaja mnie równie dobrze jak Orion od Metalliki.
No ale dobra, żeby nie schodzić na drugi temat kontynuuję. Włączyłam piosenkę na yt, bo coś w aresie nie chciało się pobierać i zaczęłam oglądać teledysk. Psy husky bawiące się i ganiające za zorzą polarną, wszędzie kupa tak brakującego mi teraz śniegu i niespodziewana śmierć jednego z nich. Tamten stoczył się ze stoku, zatrzymując się na dole będąc już martwym. Myślałam, że reszta nie skoczy za nim bojąc się, że skończą jak i on; a pomyliłam się - popędziły na dół całą grupą, okrążyły jego nieruchome ciało tuląc się do niego i spędzając razem z nim tak noc.
Husky są śliczne, a osadzenie ich a nie akurat jamników, które z resztą zginęłyby w śniegu, było strzałem w dziesiątkę. Przyszedł ranek, a one, zasypane śniegiem musiały go opuścić. Żeby dokładnie opisać koniec musiałabym się zmusić do tego, żeby obejrzeć to raz jeszcze, a raczej nie zrobiłabym tego, bo znowu bym się poryczała wiedząc, że gdzieś na świecie, w naszych realiach jest tak samo.
Zwierzęta bardziej przeżywają śmierć jednego z członków stada, siedzą przy sobie ile mogą, czasem nawet uśmiercając i siebie tym czekaniem. Wiele jest takich przypadków czy to w filmach czy w naszym świecie. To jest coś pięknego. Pomyśleć, że w naszych oczach są tylko zwierzętami, nie potrafią mówić, myśleć, słuchać, są stworzone do głaskania czy polowań itd. W rzeczywistości mają w sobie więcej uczucia niż my.
Ludzie opłakują śmierć bliskiego; my co prawda nie jesteśmy psami, jednak nie potrafimy udzielić sobie jakiegoś takiego wsparcia że wsparcia.
Teledysk doprowadził mnie do płaczu. Może to i głupie, że to na niby, bo tylko teledysk, ale czy tak nie jest naprawdę, w codziennym życiu?
Nie napisałam tego dlatego, żeby tylko ograniczyć się do ubolewania na ich losem.
*
Słyszałam, że kot może udusić człowieka, a po śmierci go zjeść.
Ciekawe.
*
I nie mylić mi tego z przywiązaniem.
Do zwierząt. Zawsze to im bardziej współczułam w ich biedocie, braku domu, jedzenia, tułania się po okolicy, zdechnięcia z głosu, kiedy były bite, rozrywane na strzępy. Ludzie przynajmniej mogą ubiegać się o sprawiedliwość albo samemu zająć się sprawą, na przykład kiedy ktoś kogoś pobije czy okradnie. A one? Nie potrafią mówić, nikt nie zwraca uwagi na krzywdę, jaka się im dzieje.
Skąd ten pomysł na post?
Pisząc, a tak na prawdę próbując, siląc się napisać chodź trochę prezentacji na ustną maturę i nie mogąc znieść hałasu jaki panuje aż do tego czasu w moim domu, wsadziła w uszy słuchawki i zdecydowałam się puścić jakąś melodię, dzięki której może myśli napłynęły by mi do głowy i po prostu wylały by się do worda tak samo jak teraz tutaj. I mój wybór padł na zespół God Is An Astronaut. Kiedyś słuchając go zapamiętałam tytuł jednej piosenki, która najbardziej mi się spodobała i trafiła do mnie - Frozen Twilight. To sama melodia, która uspokaja mnie równie dobrze jak Orion od Metalliki.
No ale dobra, żeby nie schodzić na drugi temat kontynuuję. Włączyłam piosenkę na yt, bo coś w aresie nie chciało się pobierać i zaczęłam oglądać teledysk. Psy husky bawiące się i ganiające za zorzą polarną, wszędzie kupa tak brakującego mi teraz śniegu i niespodziewana śmierć jednego z nich. Tamten stoczył się ze stoku, zatrzymując się na dole będąc już martwym. Myślałam, że reszta nie skoczy za nim bojąc się, że skończą jak i on; a pomyliłam się - popędziły na dół całą grupą, okrążyły jego nieruchome ciało tuląc się do niego i spędzając razem z nim tak noc.
Husky są śliczne, a osadzenie ich a nie akurat jamników, które z resztą zginęłyby w śniegu, było strzałem w dziesiątkę. Przyszedł ranek, a one, zasypane śniegiem musiały go opuścić. Żeby dokładnie opisać koniec musiałabym się zmusić do tego, żeby obejrzeć to raz jeszcze, a raczej nie zrobiłabym tego, bo znowu bym się poryczała wiedząc, że gdzieś na świecie, w naszych realiach jest tak samo.
Zwierzęta bardziej przeżywają śmierć jednego z członków stada, siedzą przy sobie ile mogą, czasem nawet uśmiercając i siebie tym czekaniem. Wiele jest takich przypadków czy to w filmach czy w naszym świecie. To jest coś pięknego. Pomyśleć, że w naszych oczach są tylko zwierzętami, nie potrafią mówić, myśleć, słuchać, są stworzone do głaskania czy polowań itd. W rzeczywistości mają w sobie więcej uczucia niż my.
Ludzie opłakują śmierć bliskiego; my co prawda nie jesteśmy psami, jednak nie potrafimy udzielić sobie jakiegoś takiego wsparcia że wsparcia.
Teledysk doprowadził mnie do płaczu. Może to i głupie, że to na niby, bo tylko teledysk, ale czy tak nie jest naprawdę, w codziennym życiu?
Nie napisałam tego dlatego, żeby tylko ograniczyć się do ubolewania na ich losem.
*
Słyszałam, że kot może udusić człowieka, a po śmierci go zjeść.
Ciekawe.
*
I nie mylić mi tego z przywiązaniem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)