wtorek, 24 września 2013

zaakceptuj

Ostatnio, może nie ostatnio, ale raczej częściej niż kiedyś młodych ludzi dręczą kompleksy, które przeobrażają się w coś naprawdę poważnego. Każdy chce mieć ciało modelki/modela, ładne, białe zęby, proste, małe noski, wcięcie w tali, widoczne obojczyki, wielkie usta, duże cycki, smukłe dłonie itd. I wtedy, patrząc na to z boku, tracimy siebie. Tą osobę, która siedziała w nas aż do tego czasu. Tracimy część samego siebie, tą, która towarzyszyła nam od dobrych lat. Teraz chcemy się zmienić, upodobnić do modelek z okładek i stron vougea, chcemy mieć perfekcyjne ciało, włosy, nosy itd. Myślę, że to również dotyczy płci męskiej, która chce przypominać Adonisa. No i gdzieś po drodze tracimy siebie (to sformułowanie będzie się raczej baaaardzo często pojawiać w tej notatce). Nie wiem, jakbym mogła to opisać słowami, których mi brak niestety (smutne). Każdy goni za kanonami piękna, jakie wyznacza nam ówczesny świat. I to przez społeczeństwo właśnie w naszych głowach rodzą się pomysły aby ulepszyć nieco siebie, prezentować się ładniej. Winne jest temu społeczeństwo, które nigdy nie zaakceptuje osoby z nadwagą, wielkim, garbatym nosem, za małymi oczami i wąskimi ustami, z brakiem wcięcia w tali, chudymi nogami (skóra i kości). Oni wszyscy nie są na to gotowi, ja bynajmniej tak to odbieram, i nie chcą wpuścić w swoje grono kogoś, kto wykracza poza ich przyjęte normy. Oczywiście słyszymy o modelkach nazywanych plus size, jednak i takie przedsięwzięcie często spotyka się z dyskryminacją. Ludzie takich zmian nie chcą, wolą pozostać przy swojej definicji na piękno - dziewczyn wychudzonych, wyglądających jak chodzące wieszaki. Niewiele jest osób, które potrafią zaakceptować siebie takimi, jakimi są, są pozytywnie nastawione do świata i mają gdzieś zdanie tych, którym się to nie podoba. I za tym obstaję i ja, bo nie ważne jest jak człowiek wygląda, ważne jest to, jaki jest. Gruby może okazać się lepszym przyjacielem jak chudy, brzydki może okazać się lepszym kompanem do rozmów jak ładny. A znów to bogaty wypnie się na Ciebie, i wtedy okaże się, że biedny będzie przysłowiowym przyjacielem, którego poznaje się w biedzie. Z resztą, to przedostatnie zdanie nie powinno mieć tu miejsca, bo teraz mi nie pasuje -.-
Denerwuje mnie to, że dziewczyny, bo to głównie ich dotyczy ten problem, robią sobie operacje plastyczne czy narzekają na to, jakie to one są grube i brzydkie. A w rzeczywistości nie są takie brzydkie i takie grube. Sama zmieniłabym w sobie kilka rzeczy, jednak to te rzeczy, których w sobie nie akceptujemy tak naprawdę tworzą NAS. Sama z początku nie mogłam sobie poradzić z moim kompleksem - nosem. Do początku pierwszej liceum było okej, a potem coraz gorzej. Ciągle patrzyłam na małe noski dziewczyn ze swojej klasy i też taki chciałam mieć. Dookoła mnie chodziły zadarte i małe noski, które z biegiem czasu, gdy trafem natykałam się na notatki czy filmiki dotyczące tego, czego w sobie nie lubimy, zaczęły mi brzydnąć. Wydaje mi się, że jest coraz lepiej ze mną, aby wyleczyć się z tego KOMPLEKSU, i mam nadzieję, że niedługo uporam się z nim raz na zawsze. Niedoskonałością kolejną, którą jest moja waga, już się uporałam. Nie obchodzi mnie ile ważę, czy mam przerwę między nogami w miejscu ud. Jem co prawda mniej niż kiedyś, ale jakoś zbytnio nie przywiązuję uwagi do tego, że moje nogi (tylko one :)) wykraczają poza normy społeczeństwa. Bmi mam idealne, więc czego chcieć więcej?
Przyszedł czas, aby uporać się z tym, co nas gryzie we własnym wyglądzie i ZAAKCEPTOWAĆ to, jak wyglądamy. Nie ma sensu użalać się nad sobą, płakać w poduszkę i dręczyć się, że jaka jestem gruba/brzydka/nikt mnie nie lubi/nie będę mieć chłopaka/dziewczyny. Czas wrzucić na luz - jeśli chcesz schudnąć, to rusz tyłek i zacznij biegać czy ćwiczyć z Mel B czy tam Chodakowską. Na wszystko jest rada, uwierzcie mi.
Jednak najważniejsze: jeśli czujesz się dobrze w swojej skórze, to jesteś naprawdę wielkim szczęśliwcem. Nie zmieniaj się tylko dlatego, że ktoś powiedział, że wyglądasz "nie tak". Miej to w dupie, żyj swoim życiem i ciesz się nim, bo "żyje się tylko raz".


Nie czytam tego dla sprawdzenia, bo byłoby to nienaturalne :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz