Denerwuje mnie to, że dziewczyny, bo to głównie ich dotyczy ten problem, robią sobie operacje plastyczne czy narzekają na to, jakie to one są grube i brzydkie. A w rzeczywistości nie są takie brzydkie i takie grube. Sama zmieniłabym w sobie kilka rzeczy, jednak to te rzeczy, których w sobie nie akceptujemy tak naprawdę tworzą NAS. Sama z początku nie mogłam sobie poradzić z moim kompleksem - nosem. Do początku pierwszej liceum było okej, a potem coraz gorzej. Ciągle patrzyłam na małe noski dziewczyn ze swojej klasy i też taki chciałam mieć. Dookoła mnie chodziły zadarte i małe noski, które z biegiem czasu, gdy trafem natykałam się na notatki czy filmiki dotyczące tego, czego w sobie nie lubimy, zaczęły mi brzydnąć. Wydaje mi się, że jest coraz lepiej ze mną, aby wyleczyć się z tego KOMPLEKSU, i mam nadzieję, że niedługo uporam się z nim raz na zawsze. Niedoskonałością kolejną, którą jest moja waga, już się uporałam. Nie obchodzi mnie ile ważę, czy mam przerwę między nogami w miejscu ud. Jem co prawda mniej niż kiedyś, ale jakoś zbytnio nie przywiązuję uwagi do tego, że moje nogi (tylko one :)) wykraczają poza normy społeczeństwa. Bmi mam idealne, więc czego chcieć więcej?
Przyszedł czas, aby uporać się z tym, co nas gryzie we własnym wyglądzie i ZAAKCEPTOWAĆ to, jak wyglądamy. Nie ma sensu użalać się nad sobą, płakać w poduszkę i dręczyć się, że jaka jestem gruba/brzydka/nikt mnie nie lubi/nie będę mieć chłopaka/dziewczyny. Czas wrzucić na luz - jeśli chcesz schudnąć, to rusz tyłek i zacznij biegać czy ćwiczyć z Mel B czy tam Chodakowską. Na wszystko jest rada, uwierzcie mi.
Jednak najważniejsze: jeśli czujesz się dobrze w swojej skórze, to jesteś naprawdę wielkim szczęśliwcem. Nie zmieniaj się tylko dlatego, że ktoś powiedział, że wyglądasz "nie tak". Miej to w dupie, żyj swoim życiem i ciesz się nim, bo "żyje się tylko raz".
Nie czytam tego dla sprawdzenia, bo byłoby to nienaturalne :D
Przyszedł czas, aby uporać się z tym, co nas gryzie we własnym wyglądzie i ZAAKCEPTOWAĆ to, jak wyglądamy. Nie ma sensu użalać się nad sobą, płakać w poduszkę i dręczyć się, że jaka jestem gruba/brzydka/nikt mnie nie lubi/nie będę mieć chłopaka/dziewczyny. Czas wrzucić na luz - jeśli chcesz schudnąć, to rusz tyłek i zacznij biegać czy ćwiczyć z Mel B czy tam Chodakowską. Na wszystko jest rada, uwierzcie mi.
Jednak najważniejsze: jeśli czujesz się dobrze w swojej skórze, to jesteś naprawdę wielkim szczęśliwcem. Nie zmieniaj się tylko dlatego, że ktoś powiedział, że wyglądasz "nie tak". Miej to w dupie, żyj swoim życiem i ciesz się nim, bo "żyje się tylko raz".
Nie czytam tego dla sprawdzenia, bo byłoby to nienaturalne :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz